Msze Święte

w dni powszednie 18,30, w niedziele 8.00, 9.00 \ul.Słoneczna\, 10.30, 12,00, 18,30

  • Zwiększ rozmiar czcionki
  • Domyślny  rozmiar czcionki
  • Zmniejsz rozmiar czcionki

Zaufanie - Przekroczyć próg nadziei

Drukuj PDF

grafikaWierzę w Ciebie Boże żywy (...)
ufam Tobie, boś Ty wierny (...)
Boże choć Cię nie pojmuję
jednak nad wszystko miłuję.



Przekroczyć próg nadziei


Poznanie  jest  częścią  naszego  życia.  Granice  poznania  są  ograniczone  ramami  czasu  i przestrzeni oraz możliwościami percepcji naszych zmysłów.

Łacińskie słowa guidguid accipitur ad modum recipientis recipitur oznaczające z życia można zrozumieć  tylko  tyle  na  ile  jest  się  w  stanie  je poznać świadczą,  ze  już  społeczeństwa cywilizacji  starożytnej  mieli  świadomość  ograniczoności  procesu  poznawczego.  Tajemnic, kryjących poza naszymi zdolnościami rozumowymi nie sposób odgadnąć. Pozostaje otworzyć drzwi na drogę wiary i nadziei.

Wiara i nadzieja są braćmi „bliźniaczymi”.
Do  wiary  prowadzi  nadzieja,  a  wiara  uporządkowuje  wszelkie  przeciwności  i  znajduje odpowiedzi na wielorakie pytania. Nadzieja  to zaufanie do Boga,  to wiara w to, że Bóg spełnia wszystko co obiecuje. Nadzieja to zaufanie, że Bóg jest zawsze ze mną i nigdy mnie nie zawiedzie.  Nadzieja nie jest „matką głupich” – jedynie dla tych, co przedkładają wiarę w samych siebie i stają się egoistami. Nadzieja jest wtajemniczeniem dla mądrych, które swoje życie opierają na „skale”. Zaufanie w Bożą Opatrzność jest fundamentem nadziei.   
Nadzieja nie jest optymistką łatwą z „różowymi okularami”, niejednokrotnie jest oblana łzami i dramatycznymi wydarzeniami. Wtedy, gdy nasze plany ulegają unicestwieniu, załamują się nasze zamierzenia, czujemy  się przegrani. Nadzieja  jest  jednak zawsze większa od nas;  jest nieskończona, gdy ma źródło w Bogu.
Historycznymi postaciami pokładającymi wielką nadzieję w Bogu są nasi praojcowie – Noe, Abraham, Mojżesz. Dzięki  swojej  niezachwianej  nadziei  i wierze w  Boże  Słowo  – mimo chwil zwątpienia – uchronili się od rozpaczy. Swoją postawą udowodnili, ze nie ma sytuacji „bez wyjścia”.  Czyż  Noe nie  był  dziwakiem  dla  otoczenia,  które  obserwowało  z  niedowierzaniem  i szyderstwem  jego  wysiłki  podczas  budowania  arki  w  oczekiwaniu na  karzący  znak Najwyższego?

I spełnił Noe wszystko jak mu Jahwe polecił.


Noe  dzięki  nadziei w  „lepsze  jutro”  przetrwał  potop.  Jahwe wynagrodził mu  jego wiarę w Opatrzność Bożą zawierając z nim przymierze „po wszelkie czasy”:


Łuk mój kładę na obłoki, aby był znakiem przymierza między mną a ziemią.


Na „wyżyny” zaufania dotarł również Abraham, który całkowicie zaakceptował żądanie Boga dotyczące  jego  syna  Izaaka  - żądanie, które wydawać by  się mogło  jest największą porażką ojca, który ma stracić pierworodnego. Bezgraniczne zaufanie Abrahama w Boże zamierzenia okazuje się zbawienne dla ojca i syna. Izaak w rękach Boga jest bezpieczniejszy niż w rękach własnego ojca. Abraham miał tego świadomość, nauczył się bezwzględnie ufać Najwyższemu przez  lata wędrówki  pasterskiej,  kiedy  niejednokrotnie  doświadczał  opieki Bożej. Abraham jest ojcem wiary i ufności w Boga Żywego.


Podporządkowanie się planom Bożym cechuje również Mojżesza. Mimo wielu obaw zgadza się  przyjąć  żądanie  Jahwe  by  objął  przywództwo  nad ludem  izraelskim, wybawił  z  niewoli egipskiej i poprowadził go do Ziemi Obiecanej. Mojżesz w rozmowie z Bogiem prze krzewie gorejącym pyta Najwyższego pełen niepokoju:


Kimże jestem bym miał iść do faraona i wyprowadzić synów Izraela z Egiptu?


Bóg, który zna serce każdego człowieka, zapewnił Mojżesza o swojej opiece nad nim:


Ja będę z tobą (…)


Mojżesz  –  choć  czuł  swą  nicość  i  słabość  –  zaufał  Bogu  i  powiódł  naród  izraelski  do Kaananu.

Sięgając do kart Nowego Testamentu ukazują  się nam osoby Maryi,  Józefa, Trzech Króli  i inne  postaci  ewangeliczne  –  apostołowie,  setnik  z Kafarnam,  ślepiec,  którego  wiara uzdrowiła.  Ich  nadprzyrodzona  cnota  nadziei  świadczy  o  ich wierze we wszelkie  obietnice dane przez Boga, które spełniły się poprzez Jezusa.  
Miriam  z  Nazaretu,  która  zawierzyła  Bogu  swoje  życie  i  tym  samym  losy  całego  świata, wypowiadając swoje fiat ileż razy musiała przedkładać ufność i nadzieję w opiekę Bożą nad tym,  co widziała,  co  się  dzieje wokół  niej  i  jej  Syna. Czy  potrafiłaby  znieść  przeogromny ciężar  codziennego  trudu  –  od  chwili  narodzin  Bożego  Dziecięcia  w  stajence,  poprzez ucieczkę do Egiptu przed Herodem,  aż po haniebną  śmierć Syna na Krzyżu  –  gdyby miała jakiekolwiek wątpliwości wobec opatrzności Bożej?  

Miecz boleści przeszył jej serce...


Maryja  jest doskonałością w zawierzeniu Bogu. Jest pięknym przykładem absolutnej wiary  i nadziei pokładanej w Bogu a dla każdego chrześcijanina wzorem do naśladowania.


Józef, który bez  sprzeciwu przyjął polecenie Bożego posłańca  – by  zatroszczył  się o  swoją małżonkę Maryję a dalej zawierzył słowom anioła by uchodził z rodziną przed zemstą Heroda – stał się  tym samym kolejnym „zwykłym” człowiekiem, który nie wahał się zaufać Bożym nakazom:

Weź Maryję do siebie bo to co się z Niej narodzi z Ducha Świętego pochodzi

(...)

wstań, weź Dziecię i uchodź do Egiptu.


Szymon  Piotr,  powołany  na  pierwszego  apostoła  przez  Jezusa,  był  człowiekiem  pełnym
sprzeczności i obaw. Choć ostatecznie wziął na swoje barki moc opoki, na której zbuduję swój kościół,  jego  droga  ku  świętości  była  kręta.  Trzykrotnie  zaparł  się  swojego  Mistrza  i postępując  jak tchórz  nie  zbliżył  się  do miejsca męki  Jezusa. Bóg miał  go  jednak  stale w swojej  opiece,  co  dało  Piotrowi  siłę  do  uczynienia  go  przez Chrystusa  skałą dla  pierwszej wspólnoty  chrześcijańskiej.  Ta  siła  stała  się  tak  potężna,  iż  nie wahał  się  iść  do  Rzymu  i ofiarować - za przykładem Jezusa - swoje życie za Prawdę.
Apostołowie to ludzie zawierzenia od chwili, gdy Jezus rzekł do nich:

Pójdźcie ze mną a uczynię was rybakami ludzi (…) oni zaraz opuścili sieci i poszli za nim (…) ich też powołał a oni opuścili łódź i ojca i poszli za Nim.

Paweł  z  Tarsu  przebył  prawdziwą  drogę  zawierzenia  Jezusowi.  Po  słowach  Jezusa,
skierowanych podczas podróży do Damaszku przyjmuje światło Ducha Świętego  i  staje  się niestrudzonym głosicielem nauki Chrystusa.

Jakże wielką wiarę  i  nadzieję w moc Chrystusa  pokładał  setnik  z Kafarnam wypowiadając
słowa:
Panie nie  jestem godzien abyś przyszedł pod mój dach ale powiedz  tylko słowo a mój sługa odzyska zdrowie (…)

Biblia  tchnie  słowami  nadziei  i  zawiera  szereg  przykładów  postaw  ludzi  ufających  Bogu.
Apogeum  zawierzenia  bez  jakiejkolwiek  skazy zwątpienia  uwidacznia  się w  osobie  Jezusa Chrystusa.  Sam  Bóg-Człowiek  pozwolił  poddać  się  najcięższej  próbie.  On  zorganizował wszystko tak,  by  dać  ludziom  świadectwo  –  by  poznali  i  uwierzyli,  iż  Bóg  jest Wiarą  i Nadzieją. Jezus powiedział:

Gdy zawisnę wysoko, wszystkich pociągnę do siebie.


Bóg wiedział, że Jego próba będzie krwawa, że skończy się prawdziwą śmiercią. Śmierci nie
da się oskarżyć o oszustwo – wszystko inne można jakoś wytłumaczyć. Jezus w modlitwie w Ogrójcu prosił Boga:

Oddal ode mnie ten kielich goryczy – lecz nie moja wola lecz Twoja


A w chwili śmierci wołał


Boże mój, czemuś mnie opuścił!?

(…)

Ojcze w Twoje ręce oddaję Ducha mojego.

Gdyby  Jezus  nie  powierzył  swojej  osoby  Bogu Wszechmogącemu  i  zwątpił w  boską moc
przechodzącą przez Krzyż Golgoty „życie by nie zstąpiło”. Miłości  Bożej  nie  da  się  bowiem  zabić  ludzkimi  rękoma  –  ona  zawsze ZMARTWYCHWSTAJE.  Krzyż  ukazuje  jak  daleko  sięga  wiara  i nadzieja  –  w niewyobrażalną miłość Boga do człowieka. Sięga dalej niż kłamstwo, okrucieństwo i śmierć.  Nasze zaufanie  to wiara  i nadzieja, że Bóg jest nieskończenie miłosierny, a Jego miłość  jest tak  wielka,  ze  nie  można  jej  objąć  rozumem.  Budzące  się  niejednokrotnie  w  człowieku zapytania  są  niejako  hołdem  oddanym  Bogu  –  Nie  rozumiem  Cię  Boże,  bo  jesteś  TAKI WIELKI.

Realizm  naszego  życia,  codzienne  kłopoty  i  troski  zasłaniają  nam  to,  co  niewidzialne  dla
oczu, aby wtedy się nie załamać. Ufajmy zatem słowom: Ducha nie gaście…jest Bóg.  To, co zrodziło się w naszym sercu podczas Chrztu Świętego będzie trwać po wszystkie dni aż do skończenia świata.  
Każdy z nas ma swoją Gwiazdę, która prowadzi do Betlejem, trzeba ja tylko chcieć dostrzec.  Wiara i nadzieja, obecne każdego dnia w naszych sercach sprawiają, że mamy siłę, by bronić się przed rozpaczą, bronić się przed przekonaniem, że nie ma sytuacji przegranych. Nadzieja prowadzi  do  wiary, która  porządkuje  pozorne  przeciwności,  wahania,  błędy.  Niech towarzyszą nam każdego dnia słowa wypowiedziane do zwierzchnika synagogi, ale także do każdego  z nas – nie bój się ale wierz.
Wiara jest widzeniem niewidzialnego Boga, który zawsze dźwiga nas na swoich barkach.  Nadzieja jest ufnością w Niewidzialnego, który nas zawsze kocha.  Znakiem miłości jest serce, znakiem wiary – krzyż, znakiem nadziei – zmartwychwstanie. Zakotwiczmy  swoje  życie  w  Jezusie,  rozbudzajmy zaufanie  względem  Bożej  Osoby.  Bóg czeka na nas nie tylko u bram Raju – jest z nami w każdej chwili naszego życia. Módlmy się, by z nadzieją wierzyć w Jego Obecność:

Panie Boże, zjaw swą litość w życiu całym, tym co żebrzą twej opieki

Tobie Panie zaufałem nie zawstydzę się na wieki.



Autor: Ewa Zarębska