Msze Święte

w dni powszednie 18,30, w niedziele 8.00, 9.00 \ul.Słoneczna\, 10.30, 12,00, 18,30

  • Zwiększ rozmiar czcionki
  • Domyślny  rozmiar czcionki
  • Zmniejsz rozmiar czcionki

Klika słów o kolędzie... (2010)

Drukuj PDF

zdjęcie

Odwiedziny duszpasterskie w okresie Bożego Narodzenia wrosły bardzo silnie w naszą polską obyczajowość, w kalendarium każdej parafii i prawie każdego domu. Odwiedziny kapłana są okazją do wspólnej modlitwy ale także rozmowy o Bogu, o wierze, o parafii.
W związku z sytuacją nowej parafii w Złotnikach tematem dominującym były sprawy parafialne. Oto niektóre najczęściej poruszane tematy:

- Poprzez bliskość parafii, praktyki religijne w domu znacznie się poprawiły.
Jest dla mnie jasne, iż wiernych obecnych na mszach jest więcej. Bliskość kaplicy prowokuje do chrześcijańskiego spędzania niedzieli.

- Parafia jest nasza: nie jesteśmy tu anonimowi, w takiej małej wspólnocie relacje z kapłanem też mogą być bliższe.
Rzeczywiście, w parafii poznajemy się. Poprzez wspólny spacer do kościoła, poprzez udział we mszach i nabożeństwach, poprzez parafialne inicjatywy, poznajemy ludzi, których znaliśmy dotychczas tylko z widzenia. To jest nam wszystkim potrzebne. W ten sposób jest między nami chyba troszkę więcej życzliwości.

 

- Poprzez bliskość, nasze dzieci mogą same uczestniczyć w nabożeństwach majowych, różańcowych, roratach, drogach krzyżowych.
Gdy do parafii w Suchym Lesie trzeba było dzieci przywozić, było ich na różnych nabożeństwach relatywnie mniej. Zdaję sobie sprawę jak trudne było w wielu katolickich rodzinach zadbać np. o udział małych dzieci w roratach. W końcu wyjście do kościoła różni się zasadniczo od wyjazdu do kościoła.

- Kaplica, mimo swojej skromności, sprzyja modlitwie.
Wydaje mi się, że wielu z nas ma sentyment do małych drewnianych kościółków i kaplic. Wielu z nas wychowywało się w parafiach, które budowały swoje świątynie. Stąd wielu z nas akceptuje prostotę naszej tymczasowej świątyni. Jako proboszcz staram się, aby to było schludne miejsce. Chcę, aby było czysto i ciepło. Mimo ograniczonych środków staram się, aby wyposażenie kaplicy i sprzęty liturgiczne nie były przypadkowe. Jest dla mnie radością że nowoczesne, energooszczędne ogrzewanie pozwala nam na to, aby było nawet w taką srogą zimę wystarczająco ciepło.

- Patrząc na wystawione koncepcje architektoniczne jesteśmy świadomi, iż prawdziwe zadania dopiero przed parafią.
Bardzo wiele spotkań dotyczyło budowy kościoła i zawierało pytanie: Który kościół budujemy? Tych rozmów bałem się najbardziej, bo przecież każdy ma prawo do swojego poczucia estetyki, każdy ma prawo mieć swój wymarzony kościół. W tych rozmowach były jednak dwie zasadnicze zgodności: kościół ma być raczej tradycyjny i ma być dopasowany do potrzeb wspólnoty (przede wszystkim pod względem wielkości). Ja dziś nie umiem jeszcze odpowiedzieć na pytanie: Który kościół budujemy? Zbieram różne dane, które razem z Radą Ekonomiczną pragniemy ocenić po to, aby decyzja dotycząca wyboru projektu była racjonalna. Wiem też, że taka decyzja nie zadowoli od razu wszystkich wiernych.

- Uczestniczę na mszach o różnych godzinach i zawsze kaplica jest pełna wiernych.
Gdybym wiedział, że frekwencja na niedzielnych mszach będzie tak duża, zbudowałbym troszkę większą kaplicę. Skoro tak się nie stało, pozostaje pomyśleć o dodaniu jeszcze jednej mszy w niedzielę. Aby to uczynić, potrzebuję do pomocy drugiego kapłana. Cieszę się z częstej obecności o. Damiana. Ojciec bardzo wiele wnosi w naszą wspólnotę. Niemniej ze względu na swoje obowiązki o. Damian nie zawsze jest dyspozycyjny dla parafii. Czynię starania, abyśmy w niedzielę na stałe mieli w parafii jeszcze jednego księdza. Wówczas dodam jeszcze jedną niedzielną mszę.

To tylko niektóre tematy kolędowych rozmów. W wielu domach rozmowy dotyczyły aktualnych problemów, zmartwień, obaw. Odwiedziłem kilkanaście domów, w których ze względu na problemy z wiarą, udało się szczerze porozmawiać tylko o tym co odnosi się do miłości Boga.

Moja kolędowa radość polega na tym, iż większość spotkań było bardzo serdecznych i szczerych. Wychodziłem z tych domów upewniony o tym, że parafia w Złotnikach jest potrzebna, ale także o tym, że wierni chcą pomagać w jej tworzeniu.

Moje kolędowe zmartwienia związane były z zamkniętymi drzwiami. Martwią mnie te sytuacje, gdzie od dawna nie było odwiedzin duszpasterskich. Szanuję wolność ludzi, niemniej zastanawiam się nad tym jak dotrzeć z Ewangelią do tych, którzy na razie tego nie chcą. Będę czekał...

Podczas odwiedzin kolędowych przywiązanie do Kościoła i zaangażowanie w życie parafii wyraziło się także ofiarnością. Jestem świadom tego, że duża ofiarność jest też swego rodzaju kredytem zaufania wobec kapłana. W tych sprawach odczuwam dużą odpowiedzialność. Mimo krótkiej w tym roku kolędy (zaledwie 26 dni), zdeponowałem na parafialnym koncie ofiary kolędowe w wysokości 21430 PLN. W tym miejscu przypominam, iż ofiary zebrane z ul. Słonecznej przeznaczone są na utrzymanie kaplicy pw. św. Faustyny, z pozostałej zaś części zasilają fundusz budowy kościoła.

Pragnę podziękować parafianom za wszelkie dobro, które dokonało się przy okazji tych spotkań. Chociaż był to dla mnie okres (jak dla każdego kapłana w styczniu) trudny, cieszę się z tego wysiłku. Te spotkania były nam po prostu potrzebne...

Ks. Jakub